Idziesz ulicami Londynu, szukając drogi do domu, ponieważ się zgubiłaś. Nie wiesz co robić, siadasz na ławce i zaczynasz płakać. Zatrzymuje się przy tobie jakiś samochód, zaczynasz się bać, wychodzi z niego jakiś chłopak o miłym wyrazu twarzy, ale mogą to być tylko pozory.
C: Co się stało?
J: Zgubiłam się
C: Pomóc ci?
J: Jeśli wiesz gdzie jest Percy Street 186
C: Zawiozę cię, a tak wogóle to jestem Louis, a ty?
J: [T.I] i dzięki, gdyby nie ty to nie wiem co bym zrobiła
L: Nie myśl o tym co byś zrobiła, ciesz się, że masz przystojnego wybawiciela
J: I bardzo skromnego
L: To moja wielka zaleta
J: Gdyby nie ona byłbyś nikim haha
L: I patrz, ile już o mnie wiesz, a ja o tobie nic
J: Wiem, że masz na imie Louis, jesteś przystojny i skromny, faktycznie bardzo wiele
L: No Właśnie, a ja wiem, że masz na imie [T.I] i mieszkasz na Percy Street 186, zero konkretów
J: No więc ... yyy ... co chcesz wiedzieć?
L: Ulubiony kolor?
J: Niebieski
L: Idealny facet?
J: Niebieskie oczy, brunet, poczucie humoru, pewny siebie, wrażliwy, skromny, przystojny - dwa ostatnie słowa powiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
L: Czyli ja !
J: Co ty?
L: Jestem brunetem, mam niebieskie oczy, poczucie humoru, jestem pewny siebie, czasami wrażliwy i oczywiście jak zauważyłaś wcześniej skromny i przystojny, tylko zapomniałaś powiedzieć, że musi mieć na imie Louis
J: Jak mogłam zapomnieć o takiej ważnej informacji
L: Ooo jesteśmy
J: Dzięki Louis
L: A nagroda - powiedział i nadstawił policzek, przybliżyłam się do niego ale on odwrócił głowę i trafiłam w usta, chciałam się odsunąć, ale on pogłebił pocałunek, przestaliśmy, gdy zobaczyliśmy jakiś błysk, ktoś nam zrobił zdjęcie, ale po co?
L: Przeklęty paparazzi
J: Czy ja o czymś nie wiem? Czemu ten gościu zrobił nam zdjęcie?
L: Jestem sławny
J: Czemu nie powiedziałeś?
L: Bo chciałem, żebyś mnie polubiła jako Louisa, a nie Louisa Tomlinsona z One Direction
J: Czy ja wyglądam na taką co leci na sławę?
L: Nie wiem, dużo dziewczyn leciało tylko na kase i sławe
J: Ja taka nie jestem, możesz mi wierzyć
L: Mam nadzieje - powiedział i mnie pocałował
J: Louis, daj telefon
L: Po co?
J: Chce ci wpisać mój numer
L: Masz - podał mi telefon, a ja się wpisałam i mu oddałam, pocałowałam i weszłąm uśmiechnięta do domu. Dostałam opieprz od rodziców, ale wszystko im wytłumaczyłam, oczywiście oprócz całuśnej części. Z Louisem znam się od roku, a jesteśmy razem od 8 miesięcy, a ja właśnie mam zamiar sprawdzić wynik testu ciążowego. Podchodze i ... O boże, jestem w ciąży. Tylko jak ja to powiem Louisowi ? Czy on wogóle chce dziecko ? Czy mu nie zniszczymy kariry ? Mnóstwo pytań, a żadnej odpowiedzi. Płakałam w łazience, nagle ktoś wszedł, odruchowo schowałam test za siebie, spojrzałam i zauważyłam Lou ze zmartwioną miną.
L: Czemu płakałaś ? - spytał przytulając mnie - Co tam chowasz ? - schowałam test bardziej za siebie, ale Louis wyrwał mi go, spojrzał na test, potem na mnie i ... tu mnie zaskoczył uśmiechnął się i mnie pocałował.
L: To teraz mi powiedz czemu płakałaś?
J: Bo myślałam, że nie chcesz dziecka
L: Jak mogłaś tak pomyśleć, kocham was
J: My też cię kochamy
I tak o to 9 miesięcy póżniej na świecie pojawił się mały Dylan Harry Tomlinson, a ja już od 6 miesięcy nazywam się panią Tomlinson. I się ciesze, że wtedy się zgubiłam. / Daśka
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz