Obudziłaś się w rowie i widzisz, że suknia twoich mażeń jest ubrudzona błotem wstajesz i zastanawiasz się dlaczego ci zimno w nogi patrzysz nie masz butów idziesz przed siebie i nagle upadasz bo kac wygrał wojnę z samym tobą, gdy się budzisz jesteś opatulona w kocyk, a nad tobą staje anioł.
A-Cześć jestem Harry.
J-A ja [T.I]
H-Jak się czujesz?
J-Głowa mnie boli. A gdzie ja jestem?
H-U mnie w domu
J-A jak się tu znalazłam?
H-Wracałem z imprezy i nie byłem jakoś bardzo pijany, zobaczyłem cię upadającą na chodnik, więc postanowiłem zabrać cię do domu
J-Dzięki, a gdzie moja torebka?
H-Spokojnie - powiedział podając moją torebkę
J-Wybacz, ale musze zadzwonić do rodziców, bo pewnie się martwią - Harry wyszedł z pomieszczenia, który pewnie był jego pokojem.Wyjęłam telefon i zadzwoniłam do mamy.
M-[T.I], dziecko drogie, gdzie ty jesteś?!
J-Uspokój się mamo, żyje, tylko wczoraj troche za dużo wypiłyśmy i nocowałam u [I.T.P] - skłamałam, bo nie chce żeby wiedziała, że jakiś przystojny chłopak zabrał mnie do domu.
M-Dobrze tylko wracaj szybko do domu, chyba, że przyjechać po ciebie?
J-Nie, nie przyjeżdżaj, przejdę i dotlenie się.
H-Coś chcesz do picia lub jedzenia?-zapytał.
J-A mogłabym herbatę?
H-Jasne.
J-Dziękuję, dlaczego tyle dla mnie robisz?
H-Bo raz też miałem kaca i nikt mi w tedy nie pomógł więc chcę pomóc tobie.
J-Dziękuję.
Dzień powrotu do domu.
J-Dzięki za wszystko.
H-Proszę [T.I] tylko dam ci mój numer telefonu.-Harry dał ci karteczkę, a ty dałaś mu.
3 miesiące później.
Byłaś w 2 tygodniu ciąży z Harrym twoja mama była bardzo radosna ku twojemu zdziwieniu, a Harry zaręczył się tobie./Zuzol i Daśka.
sobota, 2 marca 2013
piątek, 1 marca 2013
Louis /Daśka
Idziesz ulicami Londynu, szukając drogi do domu, ponieważ się zgubiłaś. Nie wiesz co robić, siadasz na ławce i zaczynasz płakać. Zatrzymuje się przy tobie jakiś samochód, zaczynasz się bać, wychodzi z niego jakiś chłopak o miłym wyrazu twarzy, ale mogą to być tylko pozory.
C: Co się stało?
J: Zgubiłam się
C: Pomóc ci?
J: Jeśli wiesz gdzie jest Percy Street 186
C: Zawiozę cię, a tak wogóle to jestem Louis, a ty?
J: [T.I] i dzięki, gdyby nie ty to nie wiem co bym zrobiła
L: Nie myśl o tym co byś zrobiła, ciesz się, że masz przystojnego wybawiciela
J: I bardzo skromnego
L: To moja wielka zaleta
J: Gdyby nie ona byłbyś nikim haha
L: I patrz, ile już o mnie wiesz, a ja o tobie nic
J: Wiem, że masz na imie Louis, jesteś przystojny i skromny, faktycznie bardzo wiele
L: No Właśnie, a ja wiem, że masz na imie [T.I] i mieszkasz na Percy Street 186, zero konkretów
J: No więc ... yyy ... co chcesz wiedzieć?
L: Ulubiony kolor?
J: Niebieski
L: Idealny facet?
J: Niebieskie oczy, brunet, poczucie humoru, pewny siebie, wrażliwy, skromny, przystojny - dwa ostatnie słowa powiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
L: Czyli ja !
J: Co ty?
L: Jestem brunetem, mam niebieskie oczy, poczucie humoru, jestem pewny siebie, czasami wrażliwy i oczywiście jak zauważyłaś wcześniej skromny i przystojny, tylko zapomniałaś powiedzieć, że musi mieć na imie Louis
J: Jak mogłam zapomnieć o takiej ważnej informacji
L: Ooo jesteśmy
J: Dzięki Louis
L: A nagroda - powiedział i nadstawił policzek, przybliżyłam się do niego ale on odwrócił głowę i trafiłam w usta, chciałam się odsunąć, ale on pogłebił pocałunek, przestaliśmy, gdy zobaczyliśmy jakiś błysk, ktoś nam zrobił zdjęcie, ale po co?
L: Przeklęty paparazzi
J: Czy ja o czymś nie wiem? Czemu ten gościu zrobił nam zdjęcie?
L: Jestem sławny
J: Czemu nie powiedziałeś?
L: Bo chciałem, żebyś mnie polubiła jako Louisa, a nie Louisa Tomlinsona z One Direction
J: Czy ja wyglądam na taką co leci na sławę?
L: Nie wiem, dużo dziewczyn leciało tylko na kase i sławe
J: Ja taka nie jestem, możesz mi wierzyć
L: Mam nadzieje - powiedział i mnie pocałował
J: Louis, daj telefon
L: Po co?
J: Chce ci wpisać mój numer
L: Masz - podał mi telefon, a ja się wpisałam i mu oddałam, pocałowałam i weszłąm uśmiechnięta do domu. Dostałam opieprz od rodziców, ale wszystko im wytłumaczyłam, oczywiście oprócz całuśnej części. Z Louisem znam się od roku, a jesteśmy razem od 8 miesięcy, a ja właśnie mam zamiar sprawdzić wynik testu ciążowego. Podchodze i ... O boże, jestem w ciąży. Tylko jak ja to powiem Louisowi ? Czy on wogóle chce dziecko ? Czy mu nie zniszczymy kariry ? Mnóstwo pytań, a żadnej odpowiedzi. Płakałam w łazience, nagle ktoś wszedł, odruchowo schowałam test za siebie, spojrzałam i zauważyłam Lou ze zmartwioną miną.
L: Czemu płakałaś ? - spytał przytulając mnie - Co tam chowasz ? - schowałam test bardziej za siebie, ale Louis wyrwał mi go, spojrzał na test, potem na mnie i ... tu mnie zaskoczył uśmiechnął się i mnie pocałował.
L: To teraz mi powiedz czemu płakałaś?
J: Bo myślałam, że nie chcesz dziecka
L: Jak mogłaś tak pomyśleć, kocham was
J: My też cię kochamy
I tak o to 9 miesięcy póżniej na świecie pojawił się mały Dylan Harry Tomlinson, a ja już od 6 miesięcy nazywam się panią Tomlinson. I się ciesze, że wtedy się zgubiłam. / Daśka
C: Co się stało?
J: Zgubiłam się
C: Pomóc ci?
J: Jeśli wiesz gdzie jest Percy Street 186
C: Zawiozę cię, a tak wogóle to jestem Louis, a ty?
J: [T.I] i dzięki, gdyby nie ty to nie wiem co bym zrobiła
L: Nie myśl o tym co byś zrobiła, ciesz się, że masz przystojnego wybawiciela
J: I bardzo skromnego
L: To moja wielka zaleta
J: Gdyby nie ona byłbyś nikim haha
L: I patrz, ile już o mnie wiesz, a ja o tobie nic
J: Wiem, że masz na imie Louis, jesteś przystojny i skromny, faktycznie bardzo wiele
L: No Właśnie, a ja wiem, że masz na imie [T.I] i mieszkasz na Percy Street 186, zero konkretów
J: No więc ... yyy ... co chcesz wiedzieć?
L: Ulubiony kolor?
J: Niebieski
L: Idealny facet?
J: Niebieskie oczy, brunet, poczucie humoru, pewny siebie, wrażliwy, skromny, przystojny - dwa ostatnie słowa powiedziałam powstrzymując się od śmiechu.
L: Czyli ja !
J: Co ty?
L: Jestem brunetem, mam niebieskie oczy, poczucie humoru, jestem pewny siebie, czasami wrażliwy i oczywiście jak zauważyłaś wcześniej skromny i przystojny, tylko zapomniałaś powiedzieć, że musi mieć na imie Louis
J: Jak mogłam zapomnieć o takiej ważnej informacji
L: Ooo jesteśmy
J: Dzięki Louis
L: A nagroda - powiedział i nadstawił policzek, przybliżyłam się do niego ale on odwrócił głowę i trafiłam w usta, chciałam się odsunąć, ale on pogłebił pocałunek, przestaliśmy, gdy zobaczyliśmy jakiś błysk, ktoś nam zrobił zdjęcie, ale po co?
L: Przeklęty paparazzi
J: Czy ja o czymś nie wiem? Czemu ten gościu zrobił nam zdjęcie?
L: Jestem sławny
J: Czemu nie powiedziałeś?
L: Bo chciałem, żebyś mnie polubiła jako Louisa, a nie Louisa Tomlinsona z One Direction
J: Czy ja wyglądam na taką co leci na sławę?
L: Nie wiem, dużo dziewczyn leciało tylko na kase i sławe
J: Ja taka nie jestem, możesz mi wierzyć
L: Mam nadzieje - powiedział i mnie pocałował
J: Louis, daj telefon
L: Po co?
J: Chce ci wpisać mój numer
L: Masz - podał mi telefon, a ja się wpisałam i mu oddałam, pocałowałam i weszłąm uśmiechnięta do domu. Dostałam opieprz od rodziców, ale wszystko im wytłumaczyłam, oczywiście oprócz całuśnej części. Z Louisem znam się od roku, a jesteśmy razem od 8 miesięcy, a ja właśnie mam zamiar sprawdzić wynik testu ciążowego. Podchodze i ... O boże, jestem w ciąży. Tylko jak ja to powiem Louisowi ? Czy on wogóle chce dziecko ? Czy mu nie zniszczymy kariry ? Mnóstwo pytań, a żadnej odpowiedzi. Płakałam w łazience, nagle ktoś wszedł, odruchowo schowałam test za siebie, spojrzałam i zauważyłam Lou ze zmartwioną miną.
L: Czemu płakałaś ? - spytał przytulając mnie - Co tam chowasz ? - schowałam test bardziej za siebie, ale Louis wyrwał mi go, spojrzał na test, potem na mnie i ... tu mnie zaskoczył uśmiechnął się i mnie pocałował.
L: To teraz mi powiedz czemu płakałaś?
J: Bo myślałam, że nie chcesz dziecka
L: Jak mogłaś tak pomyśleć, kocham was
J: My też cię kochamy
I tak o to 9 miesięcy póżniej na świecie pojawił się mały Dylan Harry Tomlinson, a ja już od 6 miesięcy nazywam się panią Tomlinson. I się ciesze, że wtedy się zgubiłam. / Daśka
Imagin o Zaynie (+18) /Zuzol
Dziś miałam pójść do pracy, a I ta niespodzianka dla Zayna na 20 urodziny o matko nie wyrobię się na szczęście rekwizyty miał przygotować Zayn. Znamy się dwa lata i postanowiliśmy, że to już za wiele.
16:00
Pojechałam do sklepu po seksowne ubranko na dzisiejszy wieczór i wróciłam do domu.
-Cześć kocie.
-Cześć świnio.
-Nie obraża się Zayna bo będzie z tobą źle.
-Nie będzie bo to ja w tym domu jestem guru.
-Dobra proszę zrobiłem kolację.
-Ok.
-Chce ci się jeść?
-Nie przejdźmy do rzeczy.
W tym momencie byłam obok łóżka rzucił mnie na nie Zayn usiadłam na nim okrakiem i zaczęło się.
Najpierw zaczął mnie całować po ustach ja przygryzłam mu wargę jednak znudził się i schodził niżej doszedł do szyi zdjął mi bluzkę, a ja mu schodził niżej muskał moje piersi jednak nie nacieszył się tym długo bo przeszkadzał mu mój stanik próbował go zdjąć nagle trzask przerwał go.
-Zayn!?
-Mówiłem, że pożałujesz.
W tym momencie zaczęłam zdejmować mu spodnie, a on pozostał przy moich piersiach.
Gdy zobaczyłam Duże,Duże wybrzuszenie na jego spodniach powiedziałam
-Aż tak cię podniecam?
-Tak kocie.
Gdy zobaczyłam jego męskość zdziwiłam się, ale po chwili była w moich ustach ruszałam głową w górę i w dół.
-O nie muszę ci się odwdzięczyć.
-Ok.
-Tylko założę prezerwatywę.
-Dobra.
Po chwili byliśmy cali goli bo Zayn zapomniał wsiąść ze sklepu prezerwatywę lecz jak widać nie przejmował się tym.Nagle poczułam jego dwa palce w mojej kobiecości.
-Krzycz moje imię.
-Za Za ZZZZAAAYYYNNN!!!!-Krzyczałam jak we mnie były już cztery palce.
-Dochodzę.
-Zaczekaj.
W tej chwili było najgorzej może i delikatnie to ujął, ale i tak bolało jak cholera.
-Mogę szybciej bo nie lubię spokojnego seksu wolę ostry.
-Jasne to i tak jest delikatne.
W tym momencie nasz płyny się zmieszały, gdy zaczął we mnie bardzo mocno jeździć.
-Już koniec-przykrył nas kocem i uzneliśmy ze zmieszanymi oddechami.
/Zuzol
proszę o komentarze.
16:00
Pojechałam do sklepu po seksowne ubranko na dzisiejszy wieczór i wróciłam do domu.
-Cześć kocie.
-Cześć świnio.
-Nie obraża się Zayna bo będzie z tobą źle.
-Nie będzie bo to ja w tym domu jestem guru.
-Dobra proszę zrobiłem kolację.
-Ok.
-Chce ci się jeść?
-Nie przejdźmy do rzeczy.
W tym momencie byłam obok łóżka rzucił mnie na nie Zayn usiadłam na nim okrakiem i zaczęło się.
Najpierw zaczął mnie całować po ustach ja przygryzłam mu wargę jednak znudził się i schodził niżej doszedł do szyi zdjął mi bluzkę, a ja mu schodził niżej muskał moje piersi jednak nie nacieszył się tym długo bo przeszkadzał mu mój stanik próbował go zdjąć nagle trzask przerwał go.
-Zayn!?
-Mówiłem, że pożałujesz.
W tym momencie zaczęłam zdejmować mu spodnie, a on pozostał przy moich piersiach.
Gdy zobaczyłam Duże,Duże wybrzuszenie na jego spodniach powiedziałam
-Aż tak cię podniecam?
-Tak kocie.
Gdy zobaczyłam jego męskość zdziwiłam się, ale po chwili była w moich ustach ruszałam głową w górę i w dół.
-O nie muszę ci się odwdzięczyć.
-Ok.
-Tylko założę prezerwatywę.
-Dobra.
Po chwili byliśmy cali goli bo Zayn zapomniał wsiąść ze sklepu prezerwatywę lecz jak widać nie przejmował się tym.Nagle poczułam jego dwa palce w mojej kobiecości.
-Krzycz moje imię.
-Za Za ZZZZAAAYYYNNN!!!!-Krzyczałam jak we mnie były już cztery palce.
-Dochodzę.
-Zaczekaj.
W tej chwili było najgorzej może i delikatnie to ujął, ale i tak bolało jak cholera.
-Mogę szybciej bo nie lubię spokojnego seksu wolę ostry.
-Jasne to i tak jest delikatne.
W tym momencie nasz płyny się zmieszały, gdy zaczął we mnie bardzo mocno jeździć.
-Już koniec-przykrył nas kocem i uzneliśmy ze zmieszanymi oddechami.
/Zuzol
proszę o komentarze.
Subskrybuj:
Posty (Atom)